Szukaj

Niebieski Sopot

Porozmawiajmy o pogodzie. Kiedy jeszcze mieszkaliśmy w Krakowie, względnie prostym było ustalenie pogody na zbliżające się 2-3 dni. W Sopocie, czy ogólnie nad morzem, ustalenie pogody na drugi dzień jest dość kłopotliwe. Pracy w ostatnich dniach nie ubywa, a w weekendy (czy też dwudzionki, odzipki, i tym podobne), nie okłamujmy się - nie można mowić o braku ludzi na plaży, a naszych zdjęciach i filmach w dużej mierze właśnie o to chodzi - o ten b r a k, puste przestrzenie, oddech od miasta.


Choć można powiedzieć, że doszłam już do pewnego rodzaju mistrzostwa w stemplowaniu ludzi w PS, to i tak wolę dać tym niczego nie świadomym ludziom spokój, i dotrzeć nad morze, kiedy jest realnie bezludne.


Dzień wcześniej sprawdziliśmy pogodę - słońce i mróz, idealne warunki żeby wstać o świcie i wyruszyć do Rozewia, najdalej wysuniętego punktu na mapie, na koniuszek Polski, Kiedy w głowie wycieczka, potrafimy wstać przed budzikiem. Za oknem, nie tylko ciemno, ale i jakby mało przejrzyście. Nie widać gwiazd, czyli niebo mocno zachmurzone. No nic, sprawdzamy destynację - kamery internetowe pokazują małą zamieć śnieżną. Zmieniamy plany. Karol sprawdza w którą stronę wieje, mimo wszystko lepiej iść z wiatrem, niż pod wiatr w minusowe temperatury. Leon wyprowadzony, termos z gorącym naparem z cytryny, pomarańczy, cynamonu, kurkumy, goździków i pieprzu przygotowany. Warstwa odzieży termoaktywnej przylega do ciała, sprzęt naładowany, zapakowany. Wychodzimy.



Przejście z Sopotu do Orłowa zajęło nam jakieś dwie godziny, z przerwami na loty i zdjęcia.

Standardowy telefon do wieży. Dostajemy zgodę na loty do 80m. No to działamy. Sprawdzając drone radar, na moment zdjęłam rękawiczkę, palec chciał odpaść z zimna.

Karol całkiem niedawno w prezencie od rodziców dostał rękawiczki PGYTech, był więc lepiej przygotowany na taką aurę. Wiatr szybko zmienił kierunek i wiał od morza w naszą stronę, nieważne jak mocno próbowaliśmy się przed nim ukryć, nie dawał za wygraną.












Jak przygotować się do latania na mrozie?

Najlepiej, jak na prawdziwą, wielką zimową wyprawę 🙃 Ubierzcie się ciepło, albo i bardzo ciepło. Wasz komfort jest najważniejszy. Jako piloci drona, nie możecie pozwolić sobie na skostniałe palce, które odmawiają posłuszeństwa. Nam, mimo wszystko jest prościej, uprawnienia do latania mamy we dwoje, dlatego zawsze gdy jedno ma jakikolwiek problem, to drugie jest w stanie bezpiecznie wylądować. Druga sprawa to - nic na siłę. Jeśli wieje za mocno, lub dokucza Wam mróz - lepiej odpuścić.

Na tego typu wyprawy nieodłączne elementy naszego wyposażenia to:

  • termos z gorącym naparem / herbatą (w zeszłym roku kupiliśmy termos 1l Fjord Nansen - trzyma ciepło ponad 24h)

  • ogrzewacz do dłoni (może się przydać - serio)

  • rękawiczki - porządne, dotykowe, wodoodporne, najlepiej z odpinanymi końcówkami palców

  • koc / pled (coś co w co w razie czego będziecie mogli się dodatkowo owinąć, lub coś co będzie mogło pełnić funkcję ochrony przed wiatrem, lub po prostu coś na czym będziecie mogli usiąść)

Jeśli chodzi o samego drona - pamiętajcie żeby po włączeniu, dron chwile popracował, potem wznieście się na 1-2 metry - niech dron się "rozgrzeje" zanim wyruszy w dalszą podróż. Kiedy jesteście już w powietrzu - kontrolujcie poziom baterii, a po wylądowaniu sprawdźcie skrzydełka 🛸 Latajcie bezpiecznie! :)

A i jeszcze jedno, wydaje się to oczywistością, ale warto o tym pamiętać - kiedy wejdziecie z zimnego do ciepłego pomieszczenia (nieważne czy wracacie do domu, czy zatrzymacie się gdzieś na herbatę i frytki) pojawia się wtedy zjawisko skraplania - nie włączajcie wtedy żadnego sprzętu, ani aparatu, ani drona. Tam wewnątrz jest elektronika, która może zostać uszkodzona.





Wydruki